Baśń o księżniczce Monie z rodu Adaesz

Piękna baśń napisana przez Łucję Zajdę z klasy 4b w ramach Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego.

Pewnego dnia, była sobie dziewczynka o imieniu Mona. Dziewczynka pochodziła z królewskiego rodu Adaesz, czyli ludzi o walecznym sercu. Niestety dziewczynka była sierotą, gdyż, jej rodziców, krewnych i całą wioskę zniszczyły wojska centaurów dowodzone przez Salmona władcę ciemności. Zły Salmon chciał zniszczyć krainę Folster, czyli krainę którą rządził król Elewer ojciec małej Mony. Pewnej nocy wojska Salmona napadły na wioskę w której żyła Mona, jej krewni i rodzina. Niestety król Elewer nie był przygotowany na wojnę. Król Elewer był mądrym królem, starał się żyć ze wszystkimi w zgodzie i nie przewidział że podstępny Salmon zerwie z nim ugodę i wystąpi przeciw rodowi Adaesz. Salmon miał chciwy plan przejąć krainę Folster, aby posiąść bogactwa jakie kryła ta kraina. W nocy kiedy na wioskę, w której żyła Mona napadły wojska centaurów, Mona była na łódce na pobliskim jeziorze. Kiedy przybiła łódką do brzegu Mona zobaczyła, że jej wioska jest cała w płomieniach. Mona schowała się do łódki i wypłynęła na środek jeziora. W łódce spędziła całą noc. Następnego dnia o świcie Mona zobaczyła, że jej wioska została zniszczona. zrozpaczona dziewczynka długo opłakiwała tragedię. Następnego dnia bardzo wczesnym rankiem Monę obudził szelest dochodzący z pobliskiego lasu. Mona bardzo się przestraszyła i ukryła się do sadzawki. Przez długi czas dziewczynka tkwiła w bezruchu. W pewnej chwili usłyszała wołanie o pomoc. Dziewczynka zebrała się na odwagę, wyszła z ukrycia i ostrożnie poszła w kierunku pobliskiego lasu, gdzie zobaczyła dziwna postać: pół człowiek, pół kozę. Bardzo ostrożnie podeszła. Na widok dziewczynki pół człowiek pół koza spłoszył się i próbował uciekać. Niestety okazało się, że zaplątał się w sieci. Mona pomogła oswobodzić się mu z więzów. W dowód wdzięczności tajemniczy pół człowiek, opowiedział Monie o planach złego Salmona. Pół-człowiek opowiedział dziewczynce historię jaka spotkała jego rodzinę. Ten tajemniczy rogacz był faunem czyli człowiekiem, który miał nogi kozy. Faun miał na imię Albert. Jak się okazało dziewczynkę i Alberta połączyła taka sama tragedia. Oboje stracili najbliższych. Albert opowiedział Monie, że jedyną szansą aby uchronić krainę Folster od zagłady z rąk złego Salmona jest dotarcie do elfów i przekonanie wojska elfów, aby odważyły się przeciwstawić wojskom centaurów dowodzonym przez złego Salmona. Niestety kraina elfów położona była bardzo bardzo daleko, poza krainą Folster i prowadziła do niej droga, która biegła przez wiecznie zielony las Brokilonu. Wieści głosiły, że jeszcze żadnemu śmiałkowi nie udało się wrócić z wyprawy do lasu Brokilonu. Zrozpaczona po stracie najbliższych Mona przekonała Alberta, że warto podjąć wyzwanie w imię pamięci ich rodzin. Albert nie był tak odważny jak Mona, ale widząc waleczność małej dziewczynki  zdecydował się przyłączyć do wspólnej wędrówki. wiedząc, że mogą zabłądzić Albert postanowił znaczyć drogę, którą będą szli. W tym celu przygotował z błota i sadzy farbę.

W pierwszych chwilach las Brokilonu okazał się być piękny, spokojny i niezbyt gęsty. Pod koniec dnia Mona zaplanowała nocleg na malutkiej polanie. Dziewczynka postanowiła rozpalić ognisko. Albert ściął kilka drzewek i zaniósł drewno do ogniska. Monie udało się rozpalić ogień. W pewnej chwili zobaczyli, że przyjazny dotychczas las Brokilonu wydawał się być coraz bardziej groźniejszy i straszny. Albert miał wrażenie, że co chwila zza krzaków i pobliskich zarośli, ktoś ich obserwuje. W pewnej chwili okazało się, że drzewa i krzewy rosnące wokół polany utworzyły bardzo mocną gęstwinę, tak iż z polany nie można było się donikąd przedostać. Mona i Albert bardzo się przestraszyli i postanowili rozpalić większe ognisko. Albert chwycił za miecz i postanowił wyciąć gęstwinę, tak aby mogli się uwolnić. Nagle z gęstwiny w jego kierunku przeleciał deszcz strzał wystrzelonych z łuku, a jedna strzała zraniła go w ramię. Mona zobaczyła, że z gęstwiny wyszła jakaś postać przypominająca kobietę, ubraną w strój z gęsto utkanych winorośli, miała długie włosy, w ręku trzymała łuk i strzały. Okazało się, że była to driada, czyli nimfa leśna. Driada zapytała się bohaterów dlaczego niszczą święty las Brokilonu, ich dom i zarazem świątynię. Mona i Albert zrozumieli, że są w tarapatach. Bohaterowie poczuli się zbyt swobodnie w lesie i nie pomyśleli, że las mógłby być czyimś domem. Po chwili ognisko, które próbowała rozpalać Mona zaczęło przygasać. Mona i Albert przeprosili za swoje nieodpowiednie zachowanie. Niestety przeprosiny nic nie pomogły. Bohaterowie zrozumieli dlaczego las Brokilonu owiany był tajemnicą. Mona zauważyła, że driada ma na szyi naszyjnik identyczny jak jej, który otrzymała od matki na siódme urodziny. Niewiele myśląc zdjęła naszyjnik z szyi i ostrożnie podeszła w kierunku driady. Oba naszyjniki rozświetliły się. Driada zrozumiała, że to nie przypadek, domyśliła się, że Mona może być jej siostrą, o której opowiadała jej Eithne najstarsza driada z jej rodu. Okazało się, że dziewczynki miały takie same znamię na prawym ramieniu. Mona domyśliła się, że to nie może być przypadek. Dziewczynki nawiązały rozmowę. Driada miała na imię Eris. Po dłuższej rozmowie dziewczynki padły sobie w ramiona. Eris opowiedziała Monie, że będąc na terenie ich świątyni, nie mogą bez zgody rozpalać ognia. Albert przeprosił za zachowanie i natychmiast zgasił ogień. Mona opowiedziała Eris o trudnej sytuacji w jakiej się znalazła. Opowiedziała o planach zniszczenia krainy Folster przez wojska złego władcy Salmona. Eris zrozumiała, że święty las Brokilonu znajduje się również w niebezpieczeństwie, obiecała że przeprowadzi bohaterów na drugą stronę lasu jak tylko wstanie słońce. Nazajutrz z rana Eris obudziła Monę i Alberta. Bohaterowie ruszyli przez las. Eris poinformowała, że ich królowa Eithne też przyłączy się z wojskiem driad przeciwko złemu Salmonowi. Przeprawa przez gęsty las Brokilonu bardzo zmęczyła Mone i Alberta. Tylko Eris nie była zmęczona, gdyż bardzo zwinnie potrafiła się poruszać po gęstwinach. Po trzech dniach podróży bohaterowie dotarli nad błękitną rzekę. Eris ostrzegła żeby nie pić wody z rzeki błękitnej, gdyż jest to woda zapomnienia. Eris wyciągnęła rękę w kierunku rzeki po czym zanuciła piękną krótką melodię, z rzeki wypłynęły trzy wodne nimfy. Eris po tajemniczej rozmowie z nimfami  poprosiła Monę i Alberta  o pomoc w znalezieniu kłody drzewa. Eris i Albert znaleźli dość dużą starą kłodę, na której z pewnością zmieściliby się we dwójkę. Mona pomogła im przepchnąć kłodę nad brzeg rzeki. siedli na  starej kłodzie, a nimfy pomogły  im przedostać  się  na drugi brzeg rzeki. przed przeprawą na drugi brzeg rzeki Eris opowiedziała jak mają dojść do wioski elfów. Albert i Mona pożegnali się z Eris i ruszyli w głąb lasu. Po dwóch dniach wyprawy znaleźli się w wysokich górach Fuczi. Gdy wszystko szło zgodnie z planem zabłądzili. Błądzili do samego późnego wieczora. Wykończeni podróżą położyli się spać. Nad rankiem obudził ich głośny i donośny krzyk. Okazało się, że Mona i Albert byli otoczeni przez sześciu karłów. Jeden z karłów podszedł do nich i zapytał ich czego szukają i jak się tu znaleźli. Mona opowiedziała karłom ich smutną historię. Axel wódz karłów, uwierzył w opowieść Mony i zaproponował pomoc w walce ze Salmonem. Axel wskazał dalszą drogę do krainy elfów. Po trzech dniach wędrówki Mona i Albert ponownie zabłądzili, a błądząc w lesie spotkali elfa. Okazało się, że elf Kambail właśnie wracał do wioski. Albert poprosił aby zaprowadził ich do swojego wodza. Kambail,był bardzo nieufny jednak, dał się przekonać   pomógł Moni i Albertowi. Po trzech dniach chodzenia po wysokich górach dotarli do wioski elfów. Kambail oprowadził ich po wiosce. Gdy dotarli do Hagu Pacheng wodza elfów opowiedzieli mu o złym Salmonie. Hagu Pacheng nie chciał uwierzyć w opowieści, ale gdy zobaczył znamię małej Mony i naszyjnik przekonał się że opowieść Mony nie jest zmyślona. Wódz elfów zaoferował pomoc. Po kilku dniach wojska elfów pod wodzą Hagu Pachenga były gotowe na wyprawę do krainy Folster, aby zgładzić wojska złego Salmona. Droga do krainy Folster była bardzo długa i wyczerpująca. W czasie tej podróży do wojsk elfów dołączyli się karły, driady i nimfy. Elfy idąc na miejsce walki zebrali z sobą po drodze wszystkie stworzenia uzbrojone i gotowe stoczyć walkę na śmierć i życie. Salmon ku ich zaskoczeniu o wszystkim wiedział i miał przewagę liczebną. W odpowiednim momencie  Albert dmuchną z całych sił w trąbę  i rozpoczęła się wielka bitwa. Driady i nimfy strzelały z łuków nie chybiając ani razu. Karły walecznie ranili centaury swoimi siekierami jednego po drugim. Gdy wszyscy byli zajęci walką między sobą Salmon wycofał się do lasu Brokilonu. Zauważyły to Erisa, Mona i Eithne. Pośpiesznie pobiegły za Salmonem, ale w biegu Mona upadła i zraniła się w kolano. Eithne posmarowała ranę jakąś maścią, która natychmiast wygoiła ranę i biegły dalej za złym Salmonem. Niestety spóźniły. Salmon zaczął ścinać najstarsze drzewo na w lesie Brokilonu. Eithne i Eris strzelały  z łuku. Mała Mona delikatnie zdjęła naszyjnik siostry i położyła obok swojego naszyjnika. Połączone naszyjniki  tak mocno świeciły niebieskim światłem,  że Salmon i Eithne nic nie widzieli, a Eris i Mona doskoczyły  do Salmona i wyrwał mu miecz i zadały nim śmiertelny cios. Mona i Eris położyły na drzewo połączone naszyjniki, a gdy to uczyniły drzewo powróciło do życia. I tak oto zło zostało pokonane dzięki wytrwałości i odwadze dzielnej Księżniczki Mony z rodu Adaesz. Do krainy Folster znów wróciło życie. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *