Biesiady z dzikimi Karłami i wyprawy po skarby ukryte w głębokich kopalniach i jaskiniach.

Opowiadanie napisane przez Bartosza Kaczmarczyka z klasy 4b w ramach Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego.

Dawno, dawno temu żył sobie pewien karzeł o imieniu Xavi. Pochodził z rodu Czerwonych Karłów. Mieszkał w małym domku ze swoimi rodzicami, w dolinie otoczonej Tęczowymi Górami.

Pewnego dnia, gdy Xavi się obudził, poszedł do jadalni, by zjeść skromne śniadanie. W jadalni, przy stole, siedzieli jego rodzice. Xavi przywitał się i szybko zjadł posiłek, który już na niego czekał. Po śniadaniu jego tata opowiedział mu pewną historię.

Pewnego dnia wszedłem do piwnicy i zauważyłem błyszczący miecz. Chciałem do niego podejść, lecz po chwili zniknął. Jestem pewien, że się nie przewidziałem, choć nie mogłem go później odnaleźć.

Xavi tak zaciekawił się tą historią, że postanowił odnaleźć miecz. Wszedł do piwnicy i zaczął poszukiwania. Patrzył w najróżniejsze zakamarki, a gdy był już zrezygnowany, skierował się ku wyjściu myśląc, że jego tata wymyślił całą historię. Nagle dostrzegł szparę w ścianie, której wcześniej nie widział. Zaciekawiony podszedł do niej, a w środku zauważył zwinięty papier. Jego zdumienie było ogromne, gdy okazało się, że jest to stara mapa. Obejrzał wszystkie rysunki i uświadomił sobie, że jest to mapa jego okolic i wynika z niej, że na najwyższym szczycie Gór Tęczowych jest ukryty wielki skarb przodków rodu Czerwonych Karłów. Schował swoje znalezisko do kieszeni.

Po kilku dniach od tego wydarzenia Xavi wyprawił wielką ucztę dla swoich przyjaciół. Podczas spotkania opowiedział im o mapie i o tym jak ją znalazł. Zaproponował im by razem odnaleźli skarb. Wszyscy zgodzili się bez namysłu. Uznali, że jutro wyruszę w drogę, jednak wcześniej muszą się porządnie przygotować. Zebrali prowiant, liny, śpiwory oraz inne przydatne rzeczy po czym rozeszli się do swoich domów na odpoczynek.
Nazajutrz cała gromada ponownie przyszła do domu Xaviego, by z niego wyruszyć w stronę największego szczytu pobliskich gór.
Podróż była bardzo ciężka. Grupa Xaviego wiele dni przedzierała się przez gęste lasy, chaszcze, wspinała po stromych zboczach. Kilkukrotnie nawet pobłądzili. Lecz wreszcie nastąpił dzień, w którym doszli do upragnionego celu – na najwyższy szczyt Gór Tęczowych.
Niestety, nigdzie nie widać było jaskini, która była zaznaczona na mapie. Poszukiwania trwały długo. W pewnym momencie uwagę Xaviego przykuło pęknięcie w ściance skalnej. Xavi włożył tam rękę by przeszukać szczelinę. W środku był wielki przedmiot, lecz był zbyt ciężki by go wyciągnąć. Zawołał swoich kolegów by mu pomogli. Koledzy rozkruszyli pęknięcie i powiększyli otwór. Na dnie zobaczyli kufer. W środku były drogocenne klejnoty i wiele złotych monet. Podzielili znalezisko między sobą i ruszyli w drogę powrotną.

Podróż powrotna była równie trudna, lecz humor kompanów pozwalał łatwiej znieść jej trudy.
Tylko Xavi nie do końca był szczęśliwy, choć nie wiedział dlaczego.
Po kilku dniach byli na miejscu. Wszyscy podziękowali sobie za tą wspaniałą, a zarazem trudną podróż i rozeszli się do swoich domów.
Xavi zastał w domu zasmuconego tatę. Syn przywitał się z nim i zapytał co go trapi. Tata odpowiedział mu, że mama jest bardzo chora. Xavi zrozumiał swoje złe przeczucia. Chętnie oddałby znaleziony skarb, żeby tylko jego mama poczuła się lepiej.
W dzień i w nocy był przy mamie, razem z tatą opiekowali się nią jak mogli najlepiej.
Po dwudziestu dniach nastąpił przełom i jego mama zwalczyła chorobę. Xavi poczuł się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Pojął, że to nie pieniądze i kosztowności, a zdrowie i bycie wśród najbliższych oraz przyjaciół jest największym szczęściem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *